Rejs na Baleary kpt. Szczepańskiego
Dodane przez jakubik10 dnia 02 styczeń 2010
S/Y PINACOLADA


Lecę pierwszy raz w życiu samolotem. Rewelacja. Pode mną przesuwają się rzadkie chmury, jeszcze niżej zaśnieżone szczyty Alp. Wyglądają jak małe, płaskie pagórki. A przecież wznoszą się na kilka kilometrów od poziomu dolin. Nade mną niezmącony niczym błękit. I chyba za oknem jest "trochę" zimno, bo szybki są częściowo zamarznięte. Myślę o Ibizie, Minorce i Majorce, na którą lecimy. Ibiza zawsze kojarzyła mi się z hipisami, dziećmi kwiatów, dekadenckimi artystami, którzy uczynili z niej w latach 60-tych i 70-tych swoją "Mekkę".

A zaczęło się wszystko rok temu, kiedy wracaliśmy na "TOSCE" z Capri do Salerno w ostatnim dniu rejsu. Wtedy nad mapą Morza Śródziemnego mój palec zabłądził nad Baleary. Dana Reul i Grześ Fik, z którymi właśnie debatowaliśmy gdzie się wybrać w przyszłym roku podchwycili pomysł. Zwłaszcza, że Dany brat - Marek, od lat mieszka w Palma de Mallorca. Propozycję podchwycili: Andrzej Miankowski i Gosia Cichocka. Jest nas już piątka! Po powrocie z rejsu we wrześniu rozsyłam "wici". Po tygodniu odzywa się mój były oficer wachtowy z "Zawiszy" - kpt. Krzysztof Decewicz z Warszawy. Poleca mi kolegę: Marka Abramczuka. Jest nas sześcioro. Potem Grześ zgłasza do załogi syna Szymka, który ma zdawać maturę w 2009. Jest 7-miu wspaniałych. Na początku listopada po przeczytaniu ogłoszenia na andrychowskim "Piosturze" /Festiwal Piosenki Turystycznej/, dzwoni do mnie Krzysztof Błasiak z Kęt i zgłasza jeszcze do załogi swojego syna Przemka i syna kolegi - Piotrka Węglińskiego. Mamy komplet. Czarteruję na dwa tygodnie jacht z "Alboran -charter" za pośrednictwem firmy z Bielska Białej: "Charter.pl". To S/Y "Pinacolada" - Elan 434. W grudniu 2008 wysyłam połowę czarteru, a w styczniu 2009 Jędrek rezerwuje bilety. Wylatujemy 03 lipca w piątek z Warszawy...
Zaczyna się ciekawie? Przeczytaj cały artykuł.ARTYKUŁ ANDRZEJA - KLIKNIJ